O autorze
Gdy czerwona lampka zapaliła się w czasie jego pierwszej radiowej audycji, w czasie studiów - wiedział, czym będzie się zajmował. Następnie w TVP Poznań – reporter i reportażysta, później dziennikarz TVP INFO – autor reportaży do programu Puls Polski, współpracownik programu To Jest Temat, autor licznych relacji live, współautor materiałów w Wiadomościach, Panoramie i Teleekspresie. Z TVP przeszedł pod koniec 2016 roku do poznańskiej WTK doceniając sporą dozę wolności, jaką ta lokalna stacja pozostawia dziennikarzom. Autor reportaży dla ogólnopolskich kanałów TV. Polonistyczne studia nauczyły go, że wszystko jest tekstem. Albert Camus zainspirował:, „Jeśli sprawimy, że ten głos będzie raczej głosem energii niż nienawiści, godnego obiektywizmu, a nie retoryki, człowieczeństwa, a nie miernoty, wiele rzeczy zostanie uratowanych, a my nie pozostaniemy bez zasługi”.

MOTYLE WYGRYWAJĄ ZE ŚMIERCIĄ

fot. Hospicjum Palium
Mają żółte skrzydła z niebieskimi paskami albo fioletowo-czerwone - barwne wariacje. Są duże jak na motyle.  Ich kolory najlepiej widać patrząc na nie pod światło. Pan Kazimierz maluje je od pięciu lat na folii i szkle. Od pięciu lat choruje na białaczkę - dwa jej rodzaje. Nie pomaga chemia, do przeszczepu się nie nadaje. Pomagają tylko motyle.

Ich życie to jak piszą biolodzy - przepoczwarzenie całkowite. Owidiusz nazwał to ładniej, metamorfozą. Od jaja, przez gąsienice, poczwarkę do fazy - imago - gdy motyl wznosi się w powietrze. Motyle są lekcją zmienności. Sms-em wysłanym przez przyrodę do innych istot - z przypomnieniem, że wszystko jest tylko etapem. W malarstwie holenderskim, w martwej naturze, wyglądają jakby w świecie rozkładu były jedynymi zwycięzcami. To przypadek, że Pan Kazimierz spotyka je w hospicjum?



Gąsienica
(Gąsienica jest jedynym stadium rozwojowym, w którym motyl rośnie (linienie), dlatego pobiera bardzo duże ilości pokarmu.)

Gdy pierwszy raz trafił do hospicjum, Pani Basia – poprosiła by spróbował. Kazimierz jest doktorem inżynierem, całe życie spędził z mikroskopami a nie pędzlem. Badał materiały, pracował na zagranicznej uczelni. Mówi, że był pracusiem. Musiało tak być bo, jak się okazało, jego pracowitości nie złamała nawet choroba, nawet hospicjum. Wziął folie, farby, wziął się do roboty. I od tego momentu namalował już 20 tysięcy motyli. Ale nie dla siebie. Nie dla zabawy. Gdy leżał na hospicyjnym łóżku, usłyszał o tym jak wiele osób czeka na przyjęcie do placówki - uznał, że musi im pomóc. Choć sam w dramatycznej sytuacji jego pierwszym odruchem było - spróbować pomóc innym. Zaczął malować motyle, które hospicjum sprzedawało by zebrać pieniądze na rozbudowę o kolejny oddział. Nowa część budynku już stoi. Także dzięki niemu. 

Poczwarka
(Poczwarka to kolejne stadium rozwoju motyla. Gąsienica przestaje przyjmować pokarm, opróżnia przewód pokarmowy, zrzuca z siebie oskórek i zmienia się w nieruchomą formę. Z pozoru można uznać ją za martwy organizm, tymczasem we wnętrzu formuje się dorosły motyl.)

 Od kilku lat, gdy Pan Kazimierz wychodzi od swojej hematolog i mówi - do zobaczenia, ta odpowiada - u mnie, czy na cmentarzu? Według lekarzy miał już umrzeć parę lat temu, później wskazywali kolejne miesiące, tygodnie i...nic sie nie sprawdzało. Pan Kazimierz cały czas malował i cały czas żył. Ostatnio po kłopotach z chodzeniem zaczął jeździć na wózku. Gdy jechać musi do lekarza, po długim czasie obracania kół - bolą go ręce. Gdy wraca zaczyna się problem. Nie ma siły malować. A gdy nie maluje pojawiają się potwory - myśli o chorobie, bólu, sytuacji bez odwrotu, o śmierci. Wtedy traci siły. Zaczyna czuć się coraz gorzej. Ale ręce przestają boleć. Zaczyna znów malować i siła wraca. A hematolog znów żartuje z cmentarzem, ale kolejne jej prognozy się nie sprawdzają. Chemia nie działa a działają motyle. Ale przez ręczny wózek ból rąk powraca. Rzeczywistość go dogania. Problem by minął gdyby miał wózek elektryczny, ale kosztuje 15 900 zł. NFZ mógłby kupić wózek, ale ma zasadę, że kupuje, co cztery lata a Pan Kazimierz dwa lata temu dostał ręczny. Nikogo nie obchodzi, że przez dwa lata u pacjenta z białaczką wszystko może się zmienić.



Imago
(Po wyjściu z poczwarki skrzydła są jeszcze krótkie i zmięte, ale jak tylko owad stanie na pewnym podłożu, zaczyna je rozpościerać)

Rozmawiamy w mieszkaniu Pana Kazimierza. Wyszedł z hospicjum. W każdej chwili może do niego wrócić. Gdy stoję przy jego biurku kilkanaście motyli leży już na podłodze. Maluje kolejne. Biorę jednego z nich i podchodzę do okna, patrzę pod światło a Pan Kazimierz cały czas maluje i opowiada, z coraz większą werwą, pasją. Mówi o tym, że chce być samodzielny, bo tylko wtedy to ma sens. Tłumaczy, że odprawia część wolontariuszy, bo aktywność to życie. Tylko ręce bolą go przez brak elektrycznego wózka. Ale gdy rozmawiamy cały czas maluje. Dodaje, trochę z wyrzutem, że gdybym wcześniej zadzwonił zrobiłby więcej rodzajów. Patrzę pod słońce na jedno z  namalowanych skrzydlatych dziełek Pana Kazimierza i przypominam sobie, że ze skrzydłami motyla przedstawiano przecież - Psyche.

( Psyche według metamorfoz Apulejusza przyjęta została na dwór Afrodyty mimo wyraźnej niechęci bogini. Swoją pracowitością przekonała do siebie jednak Afrodytę a Zeus w nagrodę obdarzył ją nieśmiertelnością )

Jeśli chcą Państwo pomóc Panu Kazimierzowi - wszystkie inf. są tutaj:

Pomoc dla Pana Kazimierza
Trwa ładowanie komentarzy...